poniedziałek, 14 grudnia 2015

:)))

Kochane moje! :)
Wyszło na to, że torbę spakowałam dzień przed porodem..  Idunia urodziła się trzeciego września i od tamtej pory jestem Nią totalnie pochłonięta.
Jestem pewna,  że w związku z powyższym nieobecność zostanie mi wybaczona.
<3

wtorek, 1 września 2015

Pakowanie i ciążowe wnioski.

Od kilku dni próbuje spakować torbę do szpitala, idzie mi ciężko, nie mam siły na nic.
Ciążą samą w sobie czuję się wykończona i najzwyczajniej w świecie mam już dość.
Z całą pewnością nie ma w niej  nic przyjemnego, poza Idusiowymi ruchami, które są jedynym miłym akcentem.
Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że nie jestem jednostką stworzoną do rozmnażania. :))

sobota, 11 lipca 2015

:)

Większość czasu upływa mi na leżeniu.. A żeby leżenie nie było do końca bezproduktywne takie rzeczy wychodzą spod moich łapek:

Śmiało mogę stwierdzić, że z każdą kolejną bransoletką sprawia mi to coraz większa przyjemność..
A oto plan na dziś wieczór:


Za 72 dni będzie nas troje!!!:)))))

środa, 1 lipca 2015

Wielka WYPRZEDAŻ. :)

Dawno mnie tutaj nie było, samopoczucie nie bardzo mi pozwala.
Większość czasu spędzam w pozycji pionowej tj, leżąc.
Jednakże póki co, wszystko jest nazwijmy to "w porządku". :) Za 83 dni powitamy na świecie Naszą córeczkę. :)
A że wydatków z tym związanych co nie miara, przy pomocy męża postanowiłam zrobić wielką wyprzedaż rzeczy, które w najbliższym czasie ani trochę nie będą mi potrzebne, natomiast leżą i się kurzą.
W związku z tym zapraszam was TUTAJ.
Może akurat znajdziecie coś dla siebie. :)
Do rzeczy już wystawionych wkrótce dołączą kolejne wykrojniki, stemple, papiery i mnóstwo innych przydasiów. :)))




Kto pierwszy ten lepszy, parę rzeczy już znalazło nowych właścicieli. :) 



czwartek, 14 maja 2015

Tulipany.

Kolejne kwiaty, które darzę ogromną sympatią. :)
Jak minął Wam tydzień?
Mnie całkowicie pochłonęło gotowanie, jestem w tym coraz lepsza.. Poza tym urządziłam sobie balkon, przynajmniej wstępnie. Zawitały na nim kwiaty, krzesłko, stoliczek.
Plecy okrutnie dają mi popalić, po kilkunastu minutach siedzenia muszę swoje "odleżeć", za to całkiem przyjemnie mi się stoi. ;)
Wczoraj byliśmy na USG połówkowym i wszystko wskazuje na to, że tak jak się zapowiadało we wrześniu przywitamy na świecie córeczkę. Córeczkę Idunie - tak sobie wymarzyliśmy. 





czwartek, 7 maja 2015

Półmetek.

Uff, dobiliśmy do ciążowego półmetku. :) Radość ogromna.
Plecy dają mi popalić i nie jestem w stanie długo siedzieć przy komputerze (krótko też nie), laptopa natomiast nie posiadam. W związku z powyższym większość czasu spędzam czytając książki, a jest co nadrabiać. :))

Ugotowałam dziś pierwszą zupę pomidorową w życiu.. I chyba się udała. :)) A wyzwanie było dość duże, gdyż to ulubiona zupa mojego męża.

Do naszej sypialni zawitało łóżeczko, a do domu rodziców wózek. (Wiem, że dość wcześnie, ale wolę mieć wszystko przygotowane dużo prędzej, wtedy czuję się pewniej). Ogólnie rzecz biorąc nie mogę się doczekać tej kruszynki! :)

Poniżej parę ujęć z ogrodu, w końcu udało mi się złapać magnolię w pełni rozkwitu. (Na dzień dzisiejszy zostały już tylko badylki).
A na dole tradycyjnie - Ari. (Tym razem z Ajrą, w czasie gdy jeszcze była więźniem pooperacyjnego ubranka).






piątek, 24 kwietnia 2015

Piątek mnie pokonał. :)




Cały dzień sprzątałam, gotowałam, odgruzowywałam balkon, jestem wykończona! Plecy odmawiają posłuszeństwa, byłam zmuszona robić przerwy we wszystkim za co się zabrałam. Ale podołałam, to co miałam w planach na dziś, uważam za wykonane. Pozostało mi tylko odpocząć! :)
Jak widać popełniłam dwie zakładki do książek i myślę, że książka to dobry plan na dziś wieczór... I jakaś pyszna herbatka. :)
Wychodzi na to, że jutro stuknie mi sześć tysięcy wyświetleń, dziękuję!
Udanego weekendu kochani! :)

środa, 22 kwietnia 2015

Filcowe (po)tworki.


Tak jak obiecałam, dziś przyszła pora na moje pierwsze filcowe dzieła. :)))))
Ciągle szukam zastosowania dla kuleczek.. Nie wiem czy zrobić z nich naszyjnik, czy może bransoletkę, a może dyndadełko nad łóżeczko klującej się córeczki? :) Pomysłów o wiele więcej niż kuleczek jako takich.





Swoją drogą: to czterdziesty post na blogu. :)))

Jeszcze 152 dni do przyjścia na świat naszej córeczki. <3
Pora szykować zabawki. ;)

wtorek, 21 kwietnia 2015

Słonecznie.

Cudowny, słoneczny dzień.
Co prawda zauważyłam już zależność - słońce = ból głowy, ale nie potrafię sobie odmówić. :))
Przywędrował do mnie nowy numer Piękna i Pasji, wieczorem oddam się lekturze.. A tymczasem trochę wieści z krainy filcu..
Powstało trochę filcowych kulek, jedna uszyta babeczka i jeden filcowany na mokro kwiat. Można więc powiedzieć, że wzięłam się za wszystko na raz, na dodatek z ogromną przyjemnością.

Obecnie czekam na niewielką dostawę wełny czesankowej, szukam inspiracji i pomysłów.
Pierwsze próby filcowania na sucho nie były łatwe - palce mam jak siteczko. :))
Jutro pochwalę się koszmarkami, które wyszły spod wyżej wymienionych, a tymczasem odrobinę ogrodowych nowości. :))









niedziela, 19 kwietnia 2015

Działa! :)

Życzę wszystkim udanej niedzieli!
Ja dziś bawię się z filcem, w planach parę projektów z kuleczek, więc pracy przede mną co niemiara, z przerwami na odwiedziny u was.

PS. Liczba komentarzy na moim blogu przekroczyła 400, niesamowite. :) (co prawda pewnie blisko połowa jest moja.. ale nieważne;)).

Obecnie zamiast komputera moje plecy odmawiają posłuszeństwa, natomiast córeczka kluje się zdrowo. :)))

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Niestety..

Mój komputer odmówił posłuszeństwa. :(
Dziś mija trzeci albo czwarty dzień, więc chyba pora zmotywować męża do działania.
Dobre wiadomości są takie, że przez kilka dni gościł u nas mój ulubiony szwagier,  otrzymałam wygraną zawieszkę i świeczuszkę, a na dodatek szykuję przydasiowe Candy. ;)

środa, 8 kwietnia 2015

100 dni bez papierosa.

I żadnych, nawet najmniejszych chęci..  :)
(wystarczy wyobrazić sobie małą,  krztuszącą się kruszynkę, gdzieś tam w środku).

wtorek, 7 kwietnia 2015

Storczyki.





Uwielbiam te przepiękne, wdzięczne kwiaty, uważam je za jedne z najpiękniejszych nawet, są wspaniała ozdobą okien i całych mieszkań. 
Święta minęły, słońce nieśmiało wygląda zza chmur, zanosi się na to, że będzie lepiej. :))

A tymczasem życzę wam udanego wtorku! :)

PS. Póki co, nasza dzidzia jest dziewczynką! Byle do września. <3 

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Lany poniedziałek.

Dzień dobry. :)
Jak mijają Święta? Wszyscy wypoczęci, zadowoleni? 
Ja owszem.
Pomimo tego, że pogoda średnio dopisała udało mi nam się zrobić kilka całkiem przyzwoitych zdjęć (i kilka zupełnie nieudanych, co widać).
Święta spędziliśmy w gronie rodziny jak i przyjaciół, było bardzo przyjemnie choć prawdę mówiąc mało świątecznie.
Dziś w planach jakieś sprzątanie, jakieś haftowanie, małe porządki. (trzymajcie kciuki, może uda mi się w końcu posegregować całą reklamówkę muliny, od Mamusi mego Męża - najwyższa pora). 









Życzę wam mokrego poniedziałku (choć już po dwunastej) i pogody lepszej niż u Nas! :))) 

sobota, 4 kwietnia 2015

Wiosna w ogrodzie.










To zdjęcia sprzed dwóch albo trzech tygodni, które udało mi się zrobić zanim całkowicie powaliła mnie migrena. Dziś życzę wam pięknej, słonecznej pogody!
I jeszcze raz radosnych, wymarzonych Świąt Wielkanocnych! :))) 

piątek, 3 kwietnia 2015

Odrobina nowości. :)

Dzień dobry Kochane dziewczynki! :) 
Jak widać pomalutku, póki co powracam do świata żywych tj. normalnie funkcjonujących. 
Pragnę życzyć Wam spokojnych, radosnych i udanych Świąt Wielkanocy. 
Niecelebrującym natomiast życzę udanego weekendu i czym prędzej lecę odwiedzać wasze blogi! 

Niestety w związku z nękającymi mnie migrenami nie byłam w stanie wykonać żadnych dekoracji Wielkanocnych.. Ale..
Chcę zaprezentować ptaszka, który powstał całkiem niedawno, w dobrych chwilach:



Wzór znalazłam w internecie, na dole był o wiele dłuższy (motywy liściasto-kwieciste), ale niestety nie zmieścił się na wcześniej przygotowanym kawałku kanwy - jak widać wprawę mam niewielką. :)))) Choć z efektu finalnego jestem zadowolona, prawie nie widać, że pomieszałam kolory. ;) 
Jest to pierwsza praca wykonana na błękitnej kanwie, jednocześnie pierwszy haft wykonany na kanwie innej niż biała. Jak widać opanowałam także pół krzyżyki. ;)) 

A dziś oprócz sprzątania w planach mam taką oto zabawę:



Jak widać lubię zadania, które wymagają sporej cierpliwości.

Byliśmy zmuszeni wysterylizować naszą dziewczynkę i w tej chwili w domku mamy takiego wystrojonego biedaczka:


Na szczęście już doszła do siebie, bo pierwsze dwa dni po zabiegu były istnym koszmarem i na chwilę obecną cieszę się, że już więcej nie będzie się męczyć. :)