poniedziałek, 6 czerwca 2016

Cuda na kiju.


Ciężki weekend za nami. W piątek rano Idunia dostała gorączkę, która skakała aż do niedzieli. W niedzielę natomiast tj. wczoraj gorączka zakończyła się wysypką. Na szczęście wygląda na to, że dziś dzieciątko czuje się już lepiej. A po tej dobrej wiadomości pora na kolejne: poczyniłam ogromne kroki zbliżające mnie do uruchomienia mojego sklepiku, co cieszy mnie niezmiernie. Chory weekend spędziliśmy z Tomaszem tj. szwagrem mym, z czego cieszę się równie mocno jak nie bardziej.. Tym samym Idunia doczekała się huśtawki, co za pewne bardzo cieszy Ją z kolei.. :))) 

Natomiast jeśli mowa o mojej Pracowni, poza dopieszczaniem strony uszyłam kilka metkowców w wersji nieszeleszczącej:








2 komentarze:

  1. też mojej Natalce jak mała była takie szeleszczące gryzaczki uszyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Misie Pysie, dodajcie coś nowego, opiszcie co u Was słychać. BUZIACZKI! :*

    OdpowiedzUsuń